Brak oglądanych wycieczek
 
 

Jesteśmy członkiem
Polskiej Izby
Turystycznej
 

Skontaktuj się z nami telefonicznie:
tel. 801 535 545
tel. 12 422 50 61
tel. 12 422 22 09

lub porozmawiaj z kórymś z naszych konsultantów:

Marta

 

St.Petersburg - miasto c(z)arów [ANI]

autor: Kasia Huzarska

 

17.11.2008

Gdyński obszarpany dworzec...

plecak, tuba z posterem bo przecież będę uprawiać naukę...
trochę nerwowe spojrzenia na lewo i prawo bo jakieś opóźnienia są...
dziś do Babylon Centrale trza dotrzeć a potem to już spokój...

No, to kierunek Rasija!

mam nadzieję, że moje dwa tygodnie na przyswojenie sobie alfabetu jakoś pomogą mi odnaleźć się w świecie cyrylicy...

 

18.11.2008

No i dokonałam tego!

mój podróżny pech spłatał mi figla a ja mu w tym pomogłam jak tylko mogłam...
kolega mówi: "spokojnie, dojedziemy szybciutko...sprawdziłem nawet tramwaje jeżdżą...wiec korków unikniemy!!!..."
O naiwności...
Tramwaje owszem, jadą na dzielnicę Okęcie...która ma się tak do lotniska jak... Grochów do grochówki... podobnie brzmią i ... tyle...
lotnisko zamajaczyło gdzieś w oddali po lewej i wiedziałam już że pozamiatane...
najpierw tramwaje nie przyjeżdżały bo się zakorkowały... bo jednej się rozsypał i zatarasował tory...
potem okazało się że to jednak nie tak blisko i tak hop-siup...
a na koniec ta pomyłka...
na odprawę dotarliśmy o 10.27... o 3 minuty za późno...
i po sprawie...
co zrobić? ano idziemy się dowiadywać...jedyna opcja: dopłacić niemal tysiaka i do Rosji przez...Monachium...
jak się nie da inaczej to się nie da...
uderzy po kieszeni...

jakimś dziwnym trafem nawet się nie zdenerwowałam...tylko te 6 godzin na warszawskim lotnisku mnie wyprowadza lekko z równowagi...

 

c.d.

Znów to lotnisko...
matuchno - powoli zaczynam rozpoznawać lotniska i ich układ...zaczynam się w niektórych z nich orientować...
straszne!

Tu szybko i sprawnie...
no, może tylko nerwowo bo zapomniałam do bagażu głównego przełożyć ulubionego scyzoryka... i cichutko przyczajony się zabunkrował w kieszeni plecaka podręcznego...
z duszą na ramieniu pościłam go na prześwietlenie w Polsce łkając, że będę musiała się z nim rozstać...ale jakoś nie wiedzieć jak poszło!!! nikt nawet się nie zająknął...
ale w Niemcach tkwi to cholerne poczucie ładu i przestrzegania wszystkich przepisów...tu już nie ma szans...a jednak!!!
udało mi się dwukrotnie wnieść scyzoryk szwajcarski wnieść na pokład samolotu...

nieźle??

ponoć organizatorzy konferencji wiedzą już, że się spóźnimy i będziemy o północy zamiast o 14.45... ponoć ktoś po nas i tak wyjedzie...
ale miło...

 

Uffff...
po długiej i dość skrupulatnej odprawie udało nam się wyjść przed pięęękny gmach lotniska Pulkovo w Petersburgu...

był kierowca i zabrał nas do upragnionego hotelu...

jechaliśmy i jechaliśmy...miasto nocą wyglądało niesamowicie a ja nie mogłam się napatrzyć na cyrylicę otaczającą mnie zewsząd...jak bardzo się cieszyłam że udało mi się oswoić z nią na tyle, że byłam w stanie przeczytać szyldy i neonowe reklamy...

kierowca niespodzewanie dowiózł nas na miejsce, zajeżdżając pod moloch wielkości połowy Pałacu kultury!!!!...

nie mogłam uwierzyć...
13 pieter i 5 części : cztery skrzydła i centrum...na każdym piętrze kilkaset pokoi...
Jezusie Nazareński...
to widmo z sennych koszmarów lub tandetnych horrorów klasy D....

ale cóż... można czasem pozwolić sobie na takie szaleństwa!
po pierwszej dotarłam do swojego pokoju i zapoznałam się z półprzytomną współlokatorką...
a teraz już tylko spaaaać....

 

19.11.2008

początek naukowania się...
rozwieszam poster i przyglądam się innym plakatom...
aż podskakuję z radości bo oto ... pierwszy raz znalazłam kogoś kto zajmuje się tematyką podobną do mojej... jest ktoś, kto też pracuje z ... glutami ;)

a wieczorem czas na relaks...
Petersburg jest piękny, pełen zakamarków i oświetlony jak choinka...

i mają cudowną knajpę z wegetariańskim jedzenie do którego każdy dostaje do zamówionego dania setkę wódeczki na zaostrzenie aptytu...
Ech, Rasija...

za nas, za was, za Sybir i za Kawkaz...za swiat dalekich gorodow....za druzij i za lubow...
Dawaj!

 

20.11.2008

No i rozkręciło się...
wykład za wykładem, w przerwie dyskusje o nauce i badaniach... czasem ktoś zacznie o czym innym, i nawet nieskładnie temat popłynie minutę lub dwie...
hmm... myślę, że tu potrzeba wyjścia na miasto wspólnego... ;)
dziś będzie okazja - dziś mamy kolację konferencyjną ;)

tradycyjną...ponoć taką konkretną...

No i w knajpie oczywiście okazało się że polska gościnność i rosyjska gościnność są bardzo podobne...
w programie tańce, śpiewy, gry i zabawy...a jak butelka się psuje to zaraz na jej miejsce stawiana jest inna...kolejna... ;)

pięknie...rozmów o nauce coraz mniej...za to zaczynają rozkwitać rozmowy o życiu ... i o śmierci....

Za nas, za was, za Sybir i za Kawkaz, za swiat dalekich gorodow, za druzij i za lubow...
Dawaj!

 

21.11.2008

Nauka nie idzie w las...
opisze w krotce co i jak i jaka mam cudowna wspolokatorke ;)

za nas, za was, za Sybir i za Kawkaz...za swiat dalekich gorodow....za druzij i za lubow...
Dawaj!

 

22.11.2008

konferencja, konferencja i po konferencji...

A że niemal mnie nie chcieli wypuścić z Rosji?? no cóż - ja chyba po prostu tak mam...
czy komuś zdarzyło się, że jego bilet elektroniczny wyparował z systemu przewoźnika??
nie?? no, a mi tak...
nie chcieli wpuścić do samolotu, udało mi się wygrzebać jakiś papierek na którym było czarno na białym że takowy bilet posiadam... i jakoś poszło...
co ja bym zrobiła w tym mieście sama i bez kasy tak na prawdę?? chyba bym już na stopa próbowała wracać, a wiza kończyła mi się 23 czyli jutro...
byłby dramat ;)

ale jestem, wróciłam i czas do domu...

 

23.11.2008

pociąg, pociąg tuktuk, tukk, tuk...

sennie i szaro...

W Gdyni domek, kolacja i relaks...
chwila oddechu - 1o grudnia znów wsiądę w pociąg...