Polskiej Izby
Turystycznej
Skontaktuj się z nami telefonicznie:
tel. 801 535 545
tel. 12 422 50 61
tel. 12 422 22 09
lub porozmawiaj z kórymś z naszych konsultantów:
ROSJA [ANI]
Elbrus - na szczycie Rosji
Tlen. Jeszcze do tej pory moje płuca odczuwają jego brak. A przecież jestem już ponad 1600m poniżej szczytu. Dokładnie zapamiętałem jak tuż przed ostatecznym zdobyciem Elbrusa trzeba przejść dwieście metrów po płaskim terenie. Ta pozornie łatwa czynność nabiera na tej wysokości nowego wymiaru - brak oddechu i zmęczenie powodują, że trzeba przystawać co kilka kroków. Nie da się przyspieszyć tej chwili euforii, po prostu nie można.
Marzenia czasem się spełniają
Rok temu przez mój serdeczny przyjaciel Daniel przedstawił mi, jak się wtedy wydawało, mało realny pomysł zdobycia Elbrusa. Dokładnie dwanaście miesięcy później marzenia doczekały się realizacji. Dwutygodniowe, gorączkowe zakupy sprzętu, niezbędnego do realizacji przedsięwzięcia, minęły błyskawicznie. W tym czasie otrzymaliśmy wcześniej opłacone wizy i voucher y niezbędne do przekroczenia granicy Rosji. Niestety pieczątki AB, przeznaczone do nawiązania kontaktów handlowych, wykorzystywane jako darmowe "przepustki" na teren wschodniego sąsiada, od dwóch lat nie są respektowane. Do naszej dwójki przyłączył się Sławek, wspierając ekipę swoim doświadczeniem nabytym podczas wypraw w głąb Rosji - na półwysep Kolski i w góry Ural. Zgodnie z pozyskanymi informacjami przygotowaliśmy bumagi - różnego rodzaju pisma i zaświadczenia o wyprawie i już mogliśmy wsiąść do pociągu relacji
Szczecin - Przemyśl.
Przejście przez granicę w Medyce przebiega względnie spokojnie, choć wokół widać "mrówki" ukrywające pod ubraniem papierosy, kupione po drugiej stronie granicy Unii Europejskiej. Busem pokonujemy drogę do Lwowa. Mimo, że nie jestem tutaj pierwszy raz, wciąż zachwyca mnie budynek dworca. Muszę z przykrością stwierdzić, że Polskie poczekalnie stanowią "cień" swoich wschodnich sąsiadów. Bogato zdobione, odnowione gmachy na terenie zarówno Ukrainy jak i Rosji stanowią prawdziwą oazę dla podróżujących, często oferując przyjemną do posłuchania, wydobywającą się z głośników, krystalicznie czystą muzykę.
Następnego dnia rozpoczęliśmy 22 godzinną podróż koleją do Charkowa. Stamtąd udajemy się do Piatigorska, który leży już po stronie Rosyjskiej. W mieście wyczuwa się atmosferę konfliktu z Czeczenią. Wskazują na to liczne wojskowo - policyjne patrole, legitymujące wysiadających i wsiadających do pociągów podróżnych. Kontroli na granicy republiki Kabordo-Bałkarskiej unikamy jadąc osobowym samochodem z tutejszymi "blachami".
Lód i kamień
Zgodnie z obowiązującym prawem staramy się zarejestrować na posterunku policji. Tego dnia jest to jednak niemożliwe, kobieta odpowiedzialna za podbicie voucher ów gdzieś wyjechała. O której będzie - nie wiadomo. Nie czekamy, szkoda nam czasu. Tego samego dnia rozbijamy namioty w okolicach Terskola. Wypożyczony GPS wskazuje już 2100m, a przecież jeszcze nie zaczęliśmy podejścia.
Kolejnego dnia z niecierpliwością czekamy na Sławka, który w miarę szybko załatwia zaległe formalności, jednakże ma problemy z powrotem. Dopiero po południu udaje mu się do nas dołączyć Niedługo potem wjeżdżamy kolejką linową na wysokość 3700m i docieramy do stacji "Mir". Wychodząc stawiamy pierwsze kroki na lodowcu, który od wieków pokrywa stoki Elbrusu. Ogarnia nas uczucie podniecenia i niepewności. Czy uda nam się zdobyć szczyt? Czy jesteśmy dostatecznie dobrze przygotowani?
Szybko docieramy do tzw. "Beczek". Nazwa jest adekwatna do kształtu pomieszczeń, w których można znaleźć zakwaterowanie, kuchnię a nawet prąd elektryczny. My jednak nie płacimy na nocleg. Rozbijamy namiot wewnątrz ruin budynku, którego przeznaczenie dawno już zatarły śnieżne zamiecie. Resztki ścian i dachu stanowią całkiem niezłe zabezpieczenie przed hulającym wiatrem. Widoczność drastycznie spada a nam zaczyna dokuczać choroba wysokościowa, spowodowana brakiem tlenu. Acute Mountain Sickness (AMS) jest pochodną obniżenia ciśnienia wraz ze wzrostem wysokości, na jakiej przebywamy. Tam gdzie się wybieramy, panujące ciśnienie osiąga wartość poniżej 400mmHg, podczas gdy średnia na poziomie morza to 760. Z małymi przerwami, już do końca wyprawy będzie nam towarzyszył ból głowy i osłabienie. Niezrażeni jednak przeciwnościami, udajemy się na spoczynek.
Pogoda ulega zmianie. Wychodzi słońce ukazując piękno Kaukazu, pogrążonego w lodzie i śniegu. Pierwszy raz możemy podziwiać dwa wierzchołki Elbrusa. Na tym Zachodnim znajduje się wzniesienie, które jest celem naszej wyprawy. Wbrew powszechnie panującej opinii, jest ono zasłonięte przez potężny nawis skalny i jest widoczne dopiero na kilkadziesiąt metrów przed jego zdobyciem. Tego dnia dochodzimy do spalonego schroniska o nazwie Priut 11. Znajdujemy także budynek - schronienie stworzone z wraku rozbitego samolotu. Stanie się on bazą wypadową na kolejne dni. Nasze samopoczucie, pomimo nieznacznego wzrostu wysokości, pogarsza się. Jesteśmy zmęczeni i rozdrażnieni. W nocy temperatura spada znacznie poniżej zera. Postanawiamy jednak dokonać aklimatyzacyjnego wejścia do Skał Pastuchowa położonych na wysokości 4610m. Zajmuje nam to pół dnia, resztę spędzamy na wypoczynku i przygotowaniu ostatecznego ataku na szczyt. Dostajemy sygnały z Polski, że od środy może nastąpić pogorszenie pogody. Zdajemy sobie sprawę, że nasze organizmy nie do końca zdołały przyzwyczaić się do takiej wysokości. Od wcześniej spotkanych ekip japońskich i rosyjskich dowiadujemy się, że ich proces aklimatyzacji trwa już ponad tydzień. Podejmujemy jednak ryzyko i ustawiamy budziki na pierwszą godzinę w nocy.
Chrzęst raków
Dzwonek wyrywa nas ze snu. Powoli ubieramy raki i specjalną, chroniącą przed zimnem odzież. Sprawdzamy stan baterii w czołówkach, GPSie i telefonach. Niestety, okazuje się, że Sławek złamał swoje przeciwsłoneczne okulary. Ich brak po wschodzie słońca może mieć groźne konsekwencje, włącznie z trwałym uszkodzeniem wzroku. Znane są również przypadki osób, które tracąc wzrok musiały być ewakuowane przez ratowników. Daniel prowizorycznie naprawia usterkę i o godzinie 2:30 w świetle gwiazd rozpoczynamy podejście.
Chrzęst raków miesza się z naszymi przyspieszonymi oddechami. Wolno ale uparcie przemierzamy kolejne metry. Towarzyszą nam ekipy z różnych krajów, które także chcą wykorzystać dobrą pogodę. Na wysokości siodła tracimy butelkę wody, która wypada z rąk i stacza się po lodowym zboczu w otchłań lodowca. To poważna strata, jednak otuchy dodaje nam poranek, który zapowiada podwyższenie się temperatury i koniec kłopotów z trzaskającym mrozem. O godzinie 11:45 następuje upragniona chwila euforii. Jesteśmy na szczycie! 5642m nad poziomem morza. Żaden z nas nie był wcześniej tak wysoko. Wokół nas przepiękne widoki - morze gór, śniegu i skał i ogarniająca nas satysfakcja, że podołaliśmy wyzwaniu, że udało się dotrzeć do celu. Gdy stanie się na szczycie zmienia się perspektywa, nie tylko otaczającej przestrzeni ale także poglądu na własne możliwości. I w tym między innymi tkwi piękno chodzenia po górach.
Powrót
Powrót do Terskolu zajmuje nam cały kolejny dzień. Wykorzystujemy szlak prowadzący obok obserwatorium astronomicznego. Idąc po lodzie mijamy potężne, głębokie na kilkadziesiąt metrów, szczeliny, które niestety pochłonęły już wiele istnień ludzkich, w tym także kilku Polaków. Szczęśliwie dochodzimy do miejsca, z którego rozpoczniemy czterodniową podróż pociągami do domu. Tak kończy się nasza przygoda z Elbrusem, pozostawiając nam w pamięci obrazy wielkiego Kaukazu z jego strzelistymi szczytami.
Suplement
Elbrus jest górą pochodzenia wulkanicznego o dwóch stożkowatych szczytach, w tym wyższego zachodniego o wysokości 5642m i wschodniego (5628m) położonego na terenie Kabardo - Bałkarii. Przez część geografów i alpinistów jest uznawany za najwyższy szczyt Europy, jeżeli za linię graniczną Europa - Azja przyjąć główne pasmo gór Kaukazu. Ta prestiżowa sprawa jest przedmiotem sporu pomiędzy Francją ze swoim Mount Blanckiem (4807m) a Rosją o uznanie Elbrusa za jeden ze szczytów Korony Ziemi (najwyższych wierzchołków poszczególnych kontynentów). Wierzchołki Oszhomaho (kabardyjska nazwa Elbrusa) nie są trudne technicznie do zdobycia ze względu na niezbyt strome zbocza, należy jednak liczyć się ze skutkami choroby wysokościowej, niską, przekraczającą -15 oC nawet w czasie lata temperaturą, załamaniami pogody i szczelinami lodowcowymi, które to czynniki corocznie powodują śmierć kilkunastu osób wybierających się w tamte rejony.
Podsumowanie:
Chciałbym szczególnie serdecznie podziękować burmistrzowi i pracownikom Urzędu Miejskiego w Pyrzycach za pomoc i wsparcie w organizacji wyjazdu, Gazecie Ziemi Pyrzyckiej, będącej patronem medialnym naszej wyprawy, a także Zrzeszeniu Studentów Polskich formalnemu organizatorowi.
Łukasz Czabanowski
Kontakt z autorem: lukczab@wp.pl

Opublikowane na stronach internetowych www.transsyberyjska.pl materiały,
informacje lub ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisówkodeksu cywilnego.
Transsyberyjska.pl to pierwsze wyspecjalizowane w wycieczkach do Chin, Indii, Rosji oraz krajów byłego ZSSR biuro podróży powstałe w Krakowie w 2005 r. Własne wycieczki do Moskwy czy St. Petersburga uzupełniamy starannym wyborem wycieczek i wypraw naszych partnerów.
Stałym punktem naszej oferty wycieczkowej są wczasy na Krymie - nie jest przesadą twierdzenie iż, nasze biuro podróży ma najtańsze wycieczki na Krym oraz najtańszą ofertę wczasów na Krymie. W przypadku transsyberyjskiej niska cena wycieczek i wczasów nie wpływa na jakość, gdyż cena wczasów na Krymie wynika z długoletniej współpracy z partnerami w Rosji, Ukrainie i na samym Krymie. Wczasy na Krymie oferujemy wraz z przelotem samolotem lub z dojazdem własnym. Podróżnym oferujemy także bilety kolejowe na Krym, a dokładnie bilety kolejowe ze Lwowa do Symferopola na Krymie. Oczywiście w naszej ofercie znajdziecie także bilety kolejowe po całej Ukrainie oraz bilety kolejowe z Ukrainy do Rosji np.: z Kijowa do Moskwy.
Wielu naszych Klientów podróżuje samodzielnie. Niemniej jednak wybierają nasze biuro podróży, gdyż oferujemy bilety kolejowe na kolej transsyberyjską i bilety kolejowe po całej Rosji. Niektórzy podróżują koleją transsyberyjską nie tylko nad Bajkał i do Irkucka, ale także do Chin czy Mongolii. Dla nich mamy bilety kolejowe do Pekinu czy Ułan-Bator w bardzo atrakcyjnych cenach.
Zgromadziliśmy na naszym wycieczkowym portalu także wyprawy do Chin od Tybetu po Chiny południowe, wyprawy i wycieczki do Indii od Varanasi po Bombaj oraz wyjątkowe wyprawy do Wietnamu, Mongolii czy po prostu nad Bajkał koleją transsyberyjską. Dla tych, którzy nie mają czasu na długą wyprawę np. na Kamczatkę proponujemy kilkudniowe wycieczki do Moskwy, St. Petersburga czy Lwowa lub Wilna na Litwie. Są to autorskie programy wycieczek do Moskwy lub stolicy białych nocy - Sankt Petersburga. Nasze biuro podróży organizuje wycieczki kolejowe do Moskwy i Sankt Petersburga co zapewnia wyjątkowy komfort podróżowania.
Ofertę wycieczek, wczasów, wypraw oraz biletów kolejowych uzupełniamy praktycznymi informacjami o na temat kolei transsyberyjskiej oraz relacjami z podróży.
Wyrabiamy też wizy do Rosji, Chin, Wietnamu i Mongolii, a dla klientów którzy zamawiają wizy i bilety kolejowe oferujemy atrakcyjne rabaty na wizy. Można powiedzieć, że mamy 100% skuteczności w wyrabianiu wizy do Rosji, Chin, Wietnamu i Mongolii, a nasze ceny wizy są najniższe na rynku pośrednictwa wizowego.
Zapraszamy na wyprawy!
Podróże służbowe | Hotele | Wizy | Krakow hotels | Wizy do Rosji | Wizy do USA | Wizy do Australii | Wycieczki do Chin | Tłumaczenia Kraków | Dubrovnik hotels | Transsiberian | Transsyberyjska bilety | Wynajem samolotów | Wizy do Dubaju | Porady prawne | Poland tours | Wizy do Chin Bilety kolejowe
Bilety kolejowe i wizy:
Kolej transsyberyjska bilety | Rosja wizy | Chiny wizy | Indie wizy | Wietnam wizy | Kazachstan wizy | Kolej Transsyberyjska











